piątek, 15 grudnia 2017

Sukienka jak bombka plus przedświąteczne roztrzepanie:)

"Ale, to już było!" - co niektóre z Was rzekną:)
Było tutaj KLIK
 W tamtym roku miałam czas pobuszować po lumpeksach,
 postroić się...
A w tym jest szał!

Bo wiecie...
Do pracy poszłam!:D
I jestem tak zamurowana ^^^.... 
A jednocześnie  w amoku...
Bo tu święta za pasem...
Nawet pierogów jeszcze nie kupiłam!
 Kaczki z kupą  nie będzie!
Nie wiem co będzie!!!
Będę musiała się ostro  naczarować w tym roku!
Pazurów nawet już takich nie mam!
I nie siedzę sobie tak spokojnie jak zawsze 😜
Ratuje mnie, mój ponad 22 - letni zeszyt...
Stworzyłam go, gdy zostałam kurą domową...
I teraz, gdy po takim czasie wracam do pracy,
 pozwala mi się jakoś ogarnąć  ;)
Chyba zrobię bigos...
Nie wiem dlaczego, ale akurat stanie przy tym garze
 mnie nie wkurza... 😋😜
Acha!
Ciekawe pewnie jesteście jaką pracę sobie znalazłam? 😊

Co mogłaby robić Coco Cura KLIK?
Coś co lubi oczywiście!
A lubi zakupy!
Więc znalazła pracę w butiku z ciuchami:D
Jeszcze o tym napisze, gdy się poogarnia
 i nauczy wszystkiego co trzeba:D
Bo wiecie...
Nie jest łatwo odnależć się nagle w pracy, po ponad 20 latach przerwy...
I to na dodatek w całkiem innym zawodzie!

Byłam położną... Jestem sprzedawcą :D
Ale obiecuję, że przed świętami wrzucę coś nowego :D

I trzymajcie za mnie kciuki!
Mam za sobą parę dni pracy!
Sie dzieje! :D

wtorek, 12 grudnia 2017

L`oreal Ekspert Wieku i Revitalift - test i UZNANA reklamacja!

W tamtym roku przetestowałam całą serię L`oreal Revitalift -
- kremów o mocy lasera frakcyjnego!
Jak wiecie, na mojej skórze te lasery nie zadziałały;)
Napisałam więc e-mailem reklamację do producenta L`oreal tutaj o tym klik.
Wtedy mnie zbyli, nie miałam na dodatek paragonów
 i nie znałam jeszcze tego prawa konsumenckiego :
"Obietnice złożone w reklamie są traktowane na równi z tymi zawartymi w oświadczeniu gwarancyjnym. Podstawa prawna: art. 577 § 1 i 5771 Kodeksu cywilnego"

Nie otrzymałam też odpowiedzi na moje pytania zadawane na facebooku
L`oreal Polska o ekspertów, którzy te kosmetyki stworzyli.
Chciałam ich poznać z imienia i nazwiska:)
Jednak podobno jest ich tak wielu,
że nie ma możliwości wskazać konkretnych wynalazców.
Oczywiście znowu byłam tą jedyną, na którą kremy nie zadziałały,
a eksperci tak się nad nimi napracowali.
L`oreal zaproponował mi  wypróbowanie innych swych produktów.
Hm... Pomyślałam, że dam im szansę.
I wybrałam się do Rossmanna na zakupy :D
Jeśli moc lasera frakcyjnego w Revitaliftach nie dała rady moim zmarchom,
 to może poradzi coś na nie Ekspert Wieku!
Jak widać, 
na pierwszym miejscu obietnic, ma Redukcję Zmarszczek :)
 Szklany,
 porządny słoiczek, dobrze zabezpieczony...
 ...a w środku margaryna :/ 
Kremy o takiej konsystencji kojarzą mi się z PRL-em
 i właśnie margaryną..
 Dla porównania, poniżej,
 jeden z najtańszych kremów AA - delikatny, aksamitny.
I to właśnie on leczył moją skórę po doświadczeniach
 z Ekspertem Wieku L`oreal i Jandą.
Smarowałam się dzielnie tą margaryną
 i męczyłam się z nią 5 tygodni.
Byłoby warto, gdyby zadziałała, 
a tu oczywiście znowu jestem tą jedyną!
Jak widać, krem nie zredukował mi ani jednej zmarszczki
(mam więcej fotek na dysku;)).
Ze zmarszczkami pod oczami nie poradził
sobie słynny LaserX3 Revitalift!

To cudo już po 3 tygodniach, jak obiecuje producent,
redukuje i wypełnia zmarszczki!

Krem ma lepszą konsystencję niż margaryna Ekspert Wieku,
 ale za to roluje się jak diabli z podkładem!
Zresztą taką samą właściwość
 ma reszta serii Revitalift KLIK

Przedział wiekowy ma spory - zawsze,  można więcej sprzedać ;)

 Plusy Revitalift:
- czerwony kolor tubki


Minusy:
- nie spełnia obietnic producenta
- nie redukuje zmarszczek
- nie wypełnia zmarszczek
- nie redukuje opuchlizny
- aplikator chłodzi przed 5 sekund
- krem roluje się z podkładem
- skóra nie wygląda jakby była po liftingu
- wysoka cena jak na żadne efekty
- brak komfortu w użytkowaniu


Plusy Eksperta Wieku:
- ładny słoik

Minusy:
- nie spełnia obietnic producenta
- nie redukuje zmarszczek
- nie wypełnia zmarszczek
- bardzo gęsta konsystencja
- "miazia" się podczas wcierania
- zapycha skórę
- mogą pojawić się grudki na skórze
- skóra nie nabiera elastyczności
- brak komfortu podczas stosowania
- krem jak z czasów PRL-u

Jako, że:
"Obietnice złożone w reklamie są traktowane na równi z tymi zawartymi w oświadczeniu gwarancyjnym. Podstawa prawna: art. 577 § 1 i 5771 Kodeksu cywilnego"

Wysłałam reklamację do producenta L`oreal.
Najpierw e-mailową, gdzie znowu mi odpowiedziano,
że tylko w punkcie zakupu towaru mogę kremy reklamować.

Napisałam więc porządną papierową, reklamację
 i wraz z kremami wysłałam listem poleconym do producenta.
 Producent L`oreal zachował się zgodnie z prawem konsumenckim.
Odpowiedż dostałam w ciągu 14 dni.

JANDA, jak pamiętacie nic mi nie odpowiedział,
zablokował na stronie i po cichu zwrócił  pieniądze,
 po interwencji Rzecznika Praw Konsumentów.
Tutaj o tym KLIK.
Udałam się więc do Rossmanna, gdzie złożyłam kolejną reklamację.

Odpowiedż mnie zaskoczyła, 
bo Rossmann ją odrzucił.
Napisał mi jednak, że mam oczekiwać na dalsze informacje...
Po ponad 2 MIESIĄCACH oczekiwania,
napisałam długie odwołanie, w którym przede wszystkim zaznaczyłam,
że NIE reklamowałam kremów z powodu ich jakości,
tylko z powodu NIESPEŁNIONYCH OBIETNIC PRODUCENTA.
Po ok. 3 tygodniach otrzymałam pismo:
Uff... 
Jak widzicie reklamacja kremów z powodu niespełnionych obietnic producenta, 
jest jak najbardziej możliwa.
Ale trwa....😉

*****************************************************************
Oświadczam, że nie jestem kosmetologiem.
 kremy użytkuję i testuję
 z pozycji przeciętnej użytkowniczki, do której są one skierowane.
Dbam o skórę ponad 25 lat tutaj KLIK o tym. 

Na profilach firm kosmetycznych wypowiadam się kulturalnie,
 nie używam wulgaryzmów, nie robię błędów ortograficznych.
Przedstawiam swoje osobiste, prawdziwe opinie,
podpisana własnym imieniem i nazwiskiem.

Nie godzę się na coraz bardziej fantastyczne 
i nierealne obietnice producentów firm kosmetycznych.
Reklamuję kremy, które nie spełniają podstawowych, ważnych dla mnie,
 obietnic producenta z racji przysługującego mi prawa konsumenckiego :
 "Obietnice złożone w reklamie są traktowane na równi z tymi zawartymi w oświadczeniu gwarancyjnymPodstawa prawna: art. 577 § 1 i 5771 Kodeksu cywilnego".

piątek, 8 grudnia 2017

Wirując z groszkami ;)

Nie trzeba wiele do wirowania i dobrego samopoczucia:)
Wystarczą rajtki w groszki
i stara frędzelkowa kiecka.
Od Mikołaja dostałam czerwony sweter...
No cóż... musiał się dostosować i też powirować ;)
Podczas frędzlowania walczyłam z oświetleniem i lampami;)
Sweter jest w barwie głębokiej czerwieni...
 Tu, poniżej,
 prawie idealnie wyszedł:D
 A ten błysk zieleni przy uchu...
... to szmaragdy... za 5 zł ;)
To znikam...
Bo wiecie...
 Zakręcona ostatnio jestem...
Ogromna zmiana w mym życiu nastąpiła :D
Pozytywna!
Niebawem napiszę :D
 
Fot. Ja sama:)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sweter - Stradivarius
Spódnica - Orsay
Buty - Lasocki
Rajstopy - Biedronka
Kolczyki - Butik
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

sobota, 2 grudnia 2017

Tusz-baza Estée Lauder - Little Black Primer - moja opinia.

Na wstępie zaznaczam, że wpis nie jest sponsorowany :)
Tusz dostałam od fajnej koleżanki, 
która przesłała mi go aż z Paryża 😊
Produkt typu 3 w 1.
"Jako klasyczny tusz do rzęs, aby dodać rzęsom KOLORU,
 podkreślić je, delikatnie wydłużyć i podkręcić dla uzyskania naturalnego efektu.
 Jako bazę pod maskarę, która doda rzęsom OBJĘTOŚCI i wydłuży je. 
Na Twoją ulubioną maskarę, aby UTRWALIĆ ją i sprawić, 
że stanie się wodoodporna i nie będzie się rozmazywała."
Pojemniczek z tuszem jest mniejszy niż standardowy, 
co warto zaznaczyć.
6 ml za ok.129zł.
Przeciętny pojemnik ma 9 ml.

I znowu jestem niezadowolona... 
Za tę cenę i markę spodziewałam się efektu WOW!

Tusz rozczarował mnie już po pierwszym nałożeniu.
Aczkolwiek dodał rzęsom koloru, delikatnie wydłużył i podkręcił.
Czyli spełnił pierwszą obietnicę producenta.

Jednak takie właściwości ma każdy kosmetyk tego typu.
Wypróbowałam go więc
 jako bazę pod maskarę.
Rzeczywiście dodał rzęsom objętości i długości.
Ale równie dobrze można powiedzieć, 
że spowodowało to nałożenie dodatkowej warstwy tuszu Bell.
Niestety spowodował efekt, którego nie cierpię.
Mianowicie tzw. "musze łapki", 
czyli wyginanie się końcówek rzęs.
Dla porównania - rzęsy pomalowane tuszem Bell bez bazy,
 nie dostają "muszych łapek".
Szczoteczka też nie przypadła mi do gustu.
Krótka - niewygodnie nakłada się nią tusz.

 Trzeciej opcji nie wypróbowałam, czyli na maskarę, aby ją utrwalić i sprawić, 
że stanie się wodoodporna i nie będzie się rozmazywała.

 Takie właściwości ma już mój tusz Bell żródło:)) 

Nie sprawdziłam też jej wodoodporności, 
ale jeśli można ją zmyć zwykłym mleczkiem
to nie wiem czy jest taka ekstra ;)

 Plusy:
- dostałam tusz w prezencie:)
- delikatnie, prawie niewidocznie podkreśla rzęsy
- do super naturalnego makijażu typu "nomejkap" idealna:)
- można ją zmyć mleczkiem

Minusy:
- wysoka cena ok. 129 zł
- mała pojemność 6 ml
- niewygodna szczoteczka
- zbyt słabo podkreśla rzęsy samodzielnie
- po nałożeniu na nią tuszu, wyginają się końcówki rzęs
- słaba wodoodporność (nie wiem czy wytrzymałaby deszcz i basen)

Podsumowując:
Jeśli macie ochotę ją sprawdzić, to nie zabraniam, 
ale gdyby siostry mnie zapytały czy warta zakupu, 
to powiedziałabym, że NIE. 
  
Tusz mogłam wypróbować, bo znowu mam swoje rzęsy:)
Pamiętacie jak opisywałam swoje doświadczenia z doklejanymi?
Tutaj KLIK można o tym przeczytać :)
Niektóre z Was przestrzegały mnie, że mogę stracić naturalne rzęsy.
Troszeczkę też się tego bałam, 
szczególnie po doświadczeniach z odżywkami stymulującymi ich wzrost,
 po których właśnie je utraciłam... tutaj klik o tym :/  
 Jednak jak się okazuje rzęs nie straciłam!
Są gęste i w normie.
Nigdy nie miałam naturalnie dłuugich rzęs, 
dopiero dzięki tuszom taki efekt uzyskuję ;)
Na dowód, poniżej zdjęcie z 2014.
Do sztucznych rzęs wrócę na wiosnę:))
Zwyczajnie się przeziębiłam jesienią i nie dałabym rady wyleżeć 2 godziny, 
więc stwierdziłam, że wykorzystam to na przerwę
 i sprawdzenie jak tam moje naturalne rzęski:))
Ale tęsknię za nimi!
O połowę skracają czas malowania i demakijażu...
No i jak wstajesz rano, to jesteś piękna 😊 😉
Niebawem moja opinia na temat serum do twarzy 
Yves Rocher Esencja Podwójny Efekt Elixir Jeunesse:)
Koleżanka Paryżanka 
sprawiła mi ogromną radość kilkoma kosmetykami. 😊😘
Dzięki niej mogę wypróbować kilka ciekawostek.

Czeka też  w kolejce L`oreal Ekspert Wieku :)
I relacja z reklamacji tego cudu redukującego zmarszczki;)